15
PAź
2014

Z Afryki słów kilka

Posted By :
Comments : Off

Drodzy Przyjaciele

Czas przeżywany w Lusace, to również okazja do porównań jak funkcjonują parafie w Stolicy i w buszu. Różnic jest sporo, ale też doskonale wiemy, że i w Polsce inaczej wygląda życie religijne w miastach i na wsi. W Polsce te różnice nie są może wielkie, tutaj są kolosalne.

W miejskich wspólnotach kościelnych liderami są już osoby wykształcone, a przypominam, że Kościół Katolicki w Zambii w dużej mierze opiera się na pracy świeckich liderów. Potrafią więc bardzo sprawnie organizować działalność swoich wspólnot. Generalnie zaangażowanie świeckich jest dużo większe niż w Polsce.

Prawie wszystkie parafie w Lusace również posiadają kościoły filialne, ale zazwyczaj jest ich niewiele i nie są specjalnie oddalone od głównego kościoła, co najwyżej kilka kilometrów. Parafia Makeni obecnie posiada tylko jedną czynną kaplicę filialną, bowiem druga jest w trakcie budowy, a trzecia niedawno została samodzielną parafią.

Pierwsze, co można w kościołach stolicy Zambii dostrzec gołym okiem to znaki zamożności mieszkańców Lusaki. Spora część uczestników Mszy świętych jest już dość elegancko ubrana. W Masansie w czasie niedzielnej Mszy obok kościoła stoi zwykle jeden dość sterany samochód osobowy, jeden pick-up i z dwie małe odkryte ciężarówki, którymi przyjeżdżają nasi zamożniejsi parafianie. Przed dwoma lusackimi parafiami, w których odprawiam, stoją już nie jakieś pojazdy prawie ze złomowiska, ale eleganckie auta i to również w czasie tygodniowych Mszy.

Kiedy w niedziele odprawiam „angielską” Mszę w Makeni o godzinie 7.30, do kościoła spóźniają się tylko jakieś pojedyncze osoby. W buszu zaś niektórzy parafianie docierają do kaplicy, kiedy Msza już się już kończy. Którejś niedzieli jechałem na stację nieco już spóźniony po wcześniejszej Mszy, która się nieco przedłużyła. Po drodze, jakieś dwa kilometry przed kaplicą, do której zmierzałem, zobaczyłem nasze parafianki. Łatwo je rozpoznać, bo katoliczki idące na Mszę ubierają zazwyczaj citengi (szeroki pas materiału, który owijają wokół bioder, i który zastępuje długą spódnicę) z emblematami Catholic Women Organisation lub ze znakami innych organizacji kościelnych. Oczywiście szły na Mszę i jeszcze niosły ze sobą dary na ofiarę. Prawdopodobnie wiedziały, że tamtędy pojadę, ale mimo wszystko powinny być tam wcześniej, by wziąć udział w przygotowaniu do Mszy świętej.

Lusaka jest też dość zanglizowana. To znaczy język angielski jest obecny, także w liturgii. W parafii Bauleni, gdzie na co dzień mieszkam, w ciągu tygodnia mimo, że Msza odprawiana jest w języku ci-Njandja, prawie wszystkie pieśni śpiewane są po angielsku. Być może dlatego, że są dostępne śpiewniki z angielskimi pieśniami kościelnymi. Z rzadka zaśpiewają jakąś pieśń w swoim lokalnym języku.

Normą w Lusace jest, że jedna z niedzielnych Mszy, w każdej parafii odprawiana jest w języku angielskim i zwykle jest ona krótsza od pozostałych. Przede wszystkim z powodu krótszych śpiewów, ale również nieco mniej rozbudowanej liturgii, jak na przykład procesji z darami, czy uwielbienia. Nawet w Masansie mamy kilka chórów parafialnych, a w lusackich parafiach oprócz wszystkich innych, jest również chór, który śpiewa głównie po angielsku i na „angielskich” Mszach. Może jedynym plusem angielskich Mszy jest, że nie używają na nich elektrycznych gitar, które dla mnie są prawdziwą plagą. Te brzękliwe instrumenty bardziej zagłuszają śpiew niż pomagają w jego podtrzymaniu. Nawet, jeśli znajdzie się tam jakiś tradycyjny bęben, to jego niski dźwięk jest skutecznie niwelowany przez wysokie dźwięki gitar.

Ciekawym doświadczeniem był dla mnie udział w Mszy świętej połączonej z udzielaniem sakramentu bierzmowania, jaka miała miejsce z Makeni w jedną z niedziel września. W miejsce dwóch odprawianych, była tylko jedna, celebrowana na zewnątrz kościoła, aby wierni nie musieli się tłoczyć. Przewodniczył jej Ksiądz Arcybiskup Lusaki Telesfor Mpundu, którego niektórzy mogą pamiętać z Piekar, miał bowiem raz okazję uczestniczyć w majowej pielgrzymce mężczyzn. Kandydatów do bierzmowania było 77. Najmłodsi byli w wieku dwunastu lat, najstarszy przekroczył sześćdziesiątkę. Msza trwała 4 godziny, z czego kazanie w trzech językach (ci-Njandja, angielskim i ci-Bemba) trwało 58 minut. Po Mszy był oczywiście czas na sesję fotograficzną z księdzem arcybiskupem, a potem w sali parafialnej spotkanie z obiadem na prawie 400 osób, dla nowobierzmowanych, ich rodziców, rodziców chrzestnych i członków Rady Parafialnej. Wszystko przygotowali parafianie dzieląc się obowiązkami i organizując potrzebne produkty.

Godne podziwu jest także, jak parafianie troszczą się o obejście swojego kościoła. Całe otoczenie podzielone jest na części, a nad każdą opiekę sprawuje inna Mała Wspólnota Chrześcijańska czyli Citente. Teraz w porze suchej bardzo wyraźnie widać, kto z wypełnia swoje obowiązki. Tam gdzie dbają trawa jest zielona.

W parafii na Bauleni dane również mi było przeżyć pierwsze w tym roku Nabożeństwo Różańcowe. Rozpoczęło się ono od wykładu z prezentacją multimedialną na temat Różańca, jego historii, znaczenia, treści tajemnic różańcowych i owoców modlitwy. Wśród owoców, prócz tych wzbogacających naszą duchowość, zaproszony ksiądz prelegent wskazał również na czysto fizyczne walory modlitwy różańcowej. Wśród nich wymienił takie jak: uspokajający charakter modlitwy medytacyjnej, regulujący tętno i oddech, poprawiający sen. Nie słyszałem, aby ktoś w Polsce o takich aspektach modlitwy różańcowej mówił, a przecież coś w tym jest.

Po tej prelekcji odmówiliśmy część Chwalebną Różańca. Rozważania przygotowały i modlitwę prowadziły poszczególne grupy parafialne, a dziesiątki przetykane były jeszcze pieśniami. Po Różańcu odprawiona została uroczysta Msza święta z poświęceniem obrazów Matki Bożej i różańców. Wizerunek Maryi, różaniec i tekst rozważań różańcowych otrzymała każda Citente. Właśnie w tych małych wspólnotach parafianie gromadzą się razem na modlitwie przez cały miesiąc październik. Do Różańcowej modlitwy również zachęcam nie tylko w październiku. Pamiętajcie o misjach i misjonarzach.

Serdecznie pozdrawiam. Z darem modlitwy

Szczęść Boże

Ks. Marek

 

 

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email